Ciemne blond włosy opadły na jego oczy, kiedy otworzył drzwi do pokoju. W środku nie było żywej duszy, ale mimo wszystko Levi wszedł do środka, po cichu stawiając kolejne kroki. A nuż okaże się, że Reagan jednak nie udało się namówić Cath, żeby pojechała z nią na przyjęcie z okazji zaręczyn jej siostry (to znaczy starszej siostry Reagan- Maggie, o ile dobrze pamiętał)? Dziewczyny jak zwykle wybiegły z akademika w pośpiechu, więc teraz po pomieszczeniu walały się ich ubrania- eleganckie bluzki i spódniczki, których nie zdecydowały się włożyć na dzisiejsze wydarzenie. Levi nie mógł z nimi pojechać.
-Ostatnim razem kiedy byliśmy razem na jakimś przyjęciu wylałeś czerwone wino na suknie panny młodej i wystraszyłeś persa jej matki, tak, że wskoczył na stół przewracając pięciopoziomowy tort i całą kosztowną zasatwe. Śnij o tym, że gdziekolwiek cię jeszcze ze sobą zabiorę- oto co usłyszał dzisiaj rano od swojej przyjaciółki. Następnie dziewczyna zwróciła się do Cath- To będzie koszmar, mówię ci. Nuda większa niż wykłady profesora Garry'ego. Moi rodzice nienawidzą chłopaka mojej siostry, a rodzice tego chłopaka nie znoszą mojej siostry. To przyjęcie pewnie bardziej będzie przypominało stype.
Tak więc chłopakowi pozostawał jeszcze cień nadziei, że może jakimś cudem Cath zrezygnowała ze wspierania Reagan i postanowiła zostać w akademiku z ciepłymi kocami, gorącą czekoladą i Simonem Snowem szczerzącym się do niego z wiszącego na ścianie plakatu.
-Pogódź się z tym, że jej to nigdy nie przejdzie- powiedziała mu kilka tygodni temu jego przyjaciółka.- Z tego co wiem nie wymyślono na to jeszcze lekarstwa. Simon Snow będzie uśmiechał się do ciebie w ten irytujący sposób nawet kiedy będziesz na emeryturze.
Levi'emu to jednak nie przeszkadzało (mimo, że osobiście o wiele bardziej wolał Baza), dzięki fandomowi tej postaci na twarzy jego dziewczyny tak często pojawiał się uśmiech, a on cieszył się, kiedy widział ją szczęśliwą.
-Przynajmniej jej OTP nie jest Larry Stylinson- odpowiedział wtedy Reagan- gdyby tak było musiałbym jeszcze wysłuchiwać na okrągło ich płyt i jeździć z nią na koncerty, żeby brać ją na barana, aby mogła zobaczyć swoich idoli.
-Przecież ty już ich słuchasz- zauważyła dziewczyna.
-Tylko Through The Dark- powiedział- poprawia mi humor, jest taka pozytywna.
-Ale ty zawsze masz dobry humor- stwierdziła.
To prawda, Levi należał do tego typu osób, które nieustannie chodziły z szerokim uśmiechem na twarzy i roześmianymi oczami, Cath mówiła, że był jak słońce, ponieważ gdziekolwiek się nie pojawiał rozświetlał szarą rzeczywistość.
-Raczej jak gwiazdy- poprawiła ją kiedyś jej siostra Wren (Levi nigdy nie rozumiał dlaczego inni zawsze mówili, że bliźniaczki są jak dwie krople wody, dla niego Cath była wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju)- jak gwiazdy, które rozświetlają ciemność nocy.
Niestety Cath nie było w pokoju, a więc jednak zgodziła się zostać męczęnnicą i wziąść udział w tych torturach. Chłopak westchnął, stawiając na biurku swojej dziewczyny jej ulubioną kawę. Pół godziny temu wrócił z pracy (to niesprawiedliwe, że studenci muszą pracować) w Starbucksie (ale trzeba przyznać, że czasami się to przydaje). Blondyn usiadł przy biurku dziewczyny wyciągając przed siebie długie nogi w czarnych, dopasowanych spodniach i uniósł do ust papierowy kubek z kawą, zastanawiając się jak spędzić ten wieczór. Mógłby co prawda pójść na kręgle (gdzie dzisiaj odbywało się spotkanie staruszków preferujących zdrowy tryb życia), albo dać się wyciągnąć Wren na imprezę u jej chłopaka (na co nie miał ochoty) lub ewentualnie odgadnąć hasło do laptopa Cath i przeczytać tę wszystkie nieopublikowane fragmenty historii Simona Snowa, którymi jego dziewczyna nie chciała się podzielić z resztą świata. Ta ostatnia opcja wydała mu się najciekawsza, a przynajmniej byłby taka, gdyby udało mu się rozwiązać problem blokady. "No dalej"- ponaglał się w myślach- "Co to może być?". Może "mój cudowny chłopak Levi" (sprawdzał to już kiedyś, ale było nieprawidłowe, tak samo jak "Levi jest najprzystojniejszy na świecie"), a może to "Simon jest najcudowniejszy na świecie"? To drugie byłoby bardziej w jej stylu, zdecydowanie.
Chłopak odstawił kubek na biurko, po czym odwrócił się przodem do leżącego na nim laptopa. Urządzenie było niedomknięte- czyżby Cath zapomniała je wyłączyć przed wyjściem? To byłoby chyba niemożliwe, dziewczyna pilnowała go jak oka w głowie. Blondyn wyciągnął rękę w stronę laptopa, po czym otworzył go z nadzieją, że może jednak...
Tak! Tak, tak,tak! A jednak urządzenie było włączone- cud! Levi przygryzł wargę, zastanawiając się czy powinien to robić. Cath na pewno byłaby wściekła gdyby się dowiedziała... No ale z drugiej strony nie przeglądał przecież jej skrzynki pocztowej tylko zwykłe opowiadania, fragmenty historii Simona Snowa, których być może nie pozna do końca swojego życia, jeśli nie zdecyduje się teraz otworzyć folderu z nazwą "Rób swoje Simonie", umrze nie wiedząc jakie sekrety miała ta irytująca postać, podczas gdy ona znała nawet kolor jego bokserek (Snow obserwował go z plakatu w szafie, kiedy przebierał się tutaj dwa tygodnie temu). Levi niepewnie najechał kursorem na folder, po czym otworzył go jednym kliknięciem i wszedł w jeden z dokumentów. Najpierw zobaczył znienawidzony napis "Proszę poczekać", a następnie jego oczom ukazał się bordowy nagłówek "Noc duchów, wampiry i straszne historie".
Idealny sposób na spędzenie Halloween, o wiele lepszy niż nudne przyjęcie u chłopaka Wren i granie w kręgle z emerytami w przerażających krawatach (kto ubiera krawat do gry w kręgle?), o wiele lepszy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz